Czy wydanie książki jest łatwe?

???????????????????????????????Rozmowa z Katarzyną Krzan.

To już ostatnia rozmowa z serii „Jak wydać książkę”. Tym razem z redaktor wydawnictwa e-bookowego.

Krystyna Bezubik: Coraz częściej spotykam ludzi, którzy mówią, że wydanie książki jest coraz łatwiejsze, bo istnieje selfpublishing, e-booki. Jesteś osobą, która współprowadzi wydawnictwo e-bookowe. Czy Twoim zdaniem wydanie e-booka jest dobrym sposobem na debiut?

Katarzyna Krzan: Wydanie książki jest bardzo łatwe, jeśli robi się to na co dzień :-). Znacznie trudniejsze jest tak zwane zaistnienie na rynku. Autorzy utożsamiają to z obecnością na półce w empiku w ich rodzinnym mieście. Jest to złudne. Dla mnie znacznie ważniejsza jest obecność we wszystkich księgarniach i możliwość wyboru spośród jednakowo traktowanych publikacji, a nie spośród sztucznie promowanych za olbrzymie pieniądze książek, które jakościowo bywają różne.

E-book to na pewno dobry sposób na debiut, pozwala dotrzeć do prawdziwych czytelników, sprawdzić, czy jest się na tyle dobrym, by ich zainteresować. Tu liczy się sam tekst, a nie marketingowa otoczka.

Pamiętajmy jednak, że w Polsce, która nie czyta, wychodzi rocznie blisko 30 tysięcy tytułów. Z czego zaledwie kilkanaście wzbudza szersze zainteresowanie. Do tej grupy należą książki znanych pisarzy, produkcje typu kolejne oblicza pornografii oraz książki dla dzieci. Autor musi mieć świadomość, że w tym towarzystwie bardzo trudno wypłynąć. Rynek jest zalany książkami, których nikt nie kupuje.

Jest jednak sposób, by zaistnieć, ale wymaga on zaangażowania ze strony samego twórcy. Trzeba się otworzyć, pokazać czytelnikom, zdobyć ich zaufanie, spotykać się z nimi. Na pewno to docenią i będą czekać na kolejną książkę.

KB: Tak – samo wydanie książki to nie wszystko. A jednak to jest pierwszy krok, aby się spotkać z czytelnikami. W e-bookowie dostajecie wiele propozycji wydawniczych. Na co zwracacie uwagę, decydując się na wydanie konkretnej książki?

KK: To bardzo trudne. Czasem jest coś w autorze, czasem już pierwsze zdanie zwraca uwagę. Kilka razy się pomyliłam w ocenie. Lubię dawać szansę autorom, którzy być może nigdzie indziej nie mogliby się wydać, bo ich tekst nie pasuje do tego, co akurat jest modne. Lubię różnorodność, unikanie gatunków i wątków promowanych akurat przez media. Uwagę zwracam przede wszystkim na to, co autor ma do powiedzenia o sobie. Jeśli niewiele, a wręcz unika napisania o sobie choćby krótkiej notki, ukrywa się za pseudonimem, wówczas kiepsko rokuje. Wyobraźmy sobie, że nic nie wiemy o Hemingwayu, Stasiuku, Gretkowskiej… Pseudonim to także nie najlepszy pomysł. Można go zastosować jedynie w dwóch przypadkach: prawdziwe nazwisko autora jest nie do wymówienia, a tym samym – zapamiętania lub pisze on o tajemnicach mafii i nie może ze względów bezpieczeństwa ujawnić swojej tożsamości.

logoKB: A jakie są najczęstsze błędy popełniane przez początkujących autorów? Co sprawia, że propozycja od razu nie zostanie potraktowana poważnie?

KK: Po pierwsze – uwielbiam piszących; artyści mają w sobie chęć przetrwania dłużej niż ich ziemska egzystencja, są gotowi na wiele, by to osiągnąć. Zdarzają się tacy, którzy najpierw negocjują warunki finansowe, dopytują o liczbę odsłon księgarni internetowych, pytają, ile mogą zarobić, a dopiero potem zastanawiają się nad tym, co mogliby napisać, by się sprzedało. Taka postawa może się czasem sprawdzić, ale nastawienie wyłącznie na zysk jest nieuczciwe wobec czytelników. Inna grupa to pewni siebie twórcy, którzy nie pozwolą przestawić żadnego przecinka, mają wysokie mniemanie o sobie, dzwonią pięć razy dziennie, po każdej krytyce rozpaczają, chcą wycofywać książkę, domagają się poprawek, na które wcześniej nie pozwalali. Ciężko się z nimi współpracuje. I wreszcie trzecia, grupa idealna, to pisarze mający pomysły, zdrowy rozsądek, krytyczny stosunek do swojego tekstu, umiejący współpracować, a przede wszystkim – rozwijający siebie i swój talent. Cała sztuka to zorientować się po pierwszym mailu, z którą grupą mam do czynienia.

Oczywiście dyskwalifikują błędy ortograficzne, niechlujnie napisany mail, wysłany do kilkunastu innych wydawców, brak informacji o sobie, ukrywanie swojej tożsamości, podejrzewanie, że ukradnę im tekst, jeśli go wyślą… To kuriozalne zachowania, ale zdarzają się często. Jeśli mam zwrócić uwagę na daną propozycję, musi być dobrze napisana, a przede wszystkim zachęcać już w samym mailu do zajrzenia do załącznika. Gdy dostaje się dwieście wiadomości dziennie, to naprawdę bardzo ważne.

KB: Pod jednym z moich artykułów, czytelnik napisał:

Dużo ciekawsza jest kwestia, co Cię czeka gdy Twoje marzenie wreszcie się zmaterializuje? Gdy będziesz mieć je całe na dysku lub papierze. Czeka Cię tylko rozczarowanie. Miesiącami będziesz czekać na odpowiedź z szanujących się papierowych wydawnictw, która nigdy nie nadejdzie. Pewną szansą są oczywiście e-wydawnictwa, jak choćby nasze e-bookowo. Tyle tylko, że masz większą szansę trafić w lotka, niż przebić się na tym rynku. Ja, piszę bo lubię i tyle…

logo_ebookowo_maleKK: „Nasze e-bookowo” – jak miło. Tak naprawdę wraz z pięciuset autorami tworzymy jedną wielką rodzinę. Z każdym mam mniejszy lub większy kontakt osobisty. Spotkałam się nawet z autorem z Australii, z niektórymi współpraca przerodziła się w przyjaźń. Może to wyda się dziwne, ale traktuję to bardzo osobiście, nie chodzi o samo wypuszczenie e-booka na rynek. To może zrobić każdy. Trzeba lubić to, co się robi. Faktycznie, trudno w naszych warunkach odnieść prawdziwy sukces, który niestety utożsamiany jest z pieniędzmi. Krążą mity o gigantycznych zaliczkach dla pisarzy, którzy tworzą całe serie czytelnicze, piszą scenariusze seriali. Początkujący pisarze kurczowo się tych plotek trzymają i także liczą na olbrzymie zarobki. Z doświadczenia jednak wiem, że to co owocuje to cierpliwość, pisanie, cierpliwość, pisanie. Nie zaglądanie sześć razy dziennie do statystyk sprzedaży. Lepiej zająć się wymyślaniem kolejnej książki.

KB: Co mogłabyś początkującemu autorowi doradzić? Co może zrobić, aby zwiększyć swoje szanse na wydanie książki i przebicie się na rynku wydawniczym?

Uzbroić się w pokorę i cierpliwość. Sama jestem autorką. Moje opowiadania zostały wydane jako pierwsze, gdy jeszcze nie miałam żadnych tekstów. Nikt się nimi przez lata nie interesował, aż po podjęciu współpracy z google play w ciągu miesiąca sprzedało się ponad tysiąc. Świat się nie zatrzymał, nie dostałam nominacji do Nobla, było to na pewno miłe, ale na tym się skończyło. Wylano na mnie sporo złośliwości, oceniając opowiadania pisane przeze mnie w liceum jako inspirowane „Zmierzchem”. Ciekawe, bo wtedy jeszcze go nie było…

Autor powinien sobie zdać sprawę z tego, czego naprawdę oczekuje. Uznania znajomych? Sukcesu ekonomicznego? Dobrych recenzji? Najważniejsze pytanie: po co tak naprawdę piszę? Samo pisanie to za mało, jest jakieś „po”. O tym trzeba pomyśleć. Gdy ktoś na przykład lubi pisać, ale nie znosi krytyki, nie powinien publikować. Bycie pisarzem implikuje pewien ekshibicjonizm, trzeba liczyć się z tym, że jednej dobrej recenzji towarzyszyć będzie dziesięć przykrych komentarzy. Hejterzy to także osobna grupa niezmiernie twórczych osób, którzy marnują talent szukając kolejnych ofiar, w ten sposób próbując zaistnieć. Po trupach. Ich należy unikać, mogą zniszczyć przede wszystkim psychicznie delikatną osobowość pisarza.

KB: Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Krzan – prowadzi słynne wydawnictwo internetowe e-bookowo (www.e-bookowo.pl) specjalizujące się w publikacjach elektronicznych.

Chcesz się dowiedzieć więcej na temat wydawania i promocji książki? Zapraszam na kurs.

 

Doktor literaturoznawstwa, pisarka, trenerka kreatywnego pisania. Pi­sze, bo chce… Pracuje z osobami, które chcą pisać tak, by inni chcieli to czytać.
Ciekawy artykuł? Podziel się.Facebooktwittergoogle_pluslinkedinby feather

Czy chcesz otrzymać „Miniporadnik kreatywnego pisania”? Zapisz się na mój newsletter.

 

 



Bulk email software by FreshMail










5 odpowiedzi na „Czy wydanie książki jest łatwe?”

  • Ciekawy wywiad i dający do myślenia. Zastanawiam się, czy osoba, która jest świadoma niedoskonałości swojego pisania, powinna te teksty publikować?
    Pozdrawiam

  • Oczywiście mam na myśli publikowanie na własnym blogu.

    • Dla mnie publikowanie na blogu może być formą kształtowania warsztatu. Piszę, wrzucam, widzę, jak jest przyjęte. Pisanie na blog, wrzucanie nawet próbek, pomaga się rozwijać. Pytanie, czy taka osoba już jest gotowa, by zacząć pokazywać teksty światu?

  • Witam, a czy warto inwestować w self-publishing przez platformy typu rozpisani.pl ? Czy warto komuś płacić za korektę, skład, ew. druk czy każdy może się tym zająć sam? To są jednak koszty, z tymże czy to ułatwi dotarcie do większej grupy czytelników?

    • Dzień dobry. Self-publishing jest łatwiejszą formą wydania książki. Może oznaczać większą trudność w dotarciu do czytelników. Autor sam musi zajmować się promocją książki. Chociaż nie oszukujmy się. Wydanie przez wydawnictwo nie zawsze oznacza, że autor będzie otoczony opieką. Nie mam osobistych doświadczeń z rozpisani. Warto zapytać o wrażenia kogoś, kto przez nich wydał. Jeśli czujesz się na siłach, aby sama zająć się promocją – pewnie. Finansowo takie wydanie może być dla Ciebie korzystniejsze.

      Jeśli chodzi o redakcję i korektę. Autor sam nigdy nie zrobi dobrej redakcji i korekty swojej książki. Choćby nie wiem, jak był dobry językowo. Moim zdaniem warto to zlecić komuś, kto się na tym zna. Komuś, kto nie jest emocjonalnie związany z naszym dziełem. Może nie jest to inwestycja, która ułatwi bezpośrednie dotarcie do czytelnika, jednak podniesie wartość książki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *