Czy to dobry pomysł na książkę?

thumbs-791709_640Kiedyś prowadziłam zajęcia w kawiarni. Ja i moje kursantki uznałyśmy, że wolimy kawiarniany stolik, bo sala szkoleniowo jest niezbyt klimatyczna. W kawiarni jak w kawiarni. Ktoś wchodzi, ktoś wychodzi. Pewnego dnia…

„Nawet nie zauważyłyśmy, kiedy podszedł do naszego stolika. Mężczyzna. Raczej starszy. Raczej gadatliwy.
– Mam pomysł na książkę – poinformował na dzień dobry. – Czy ten pomysł według pani jest dobry?
– Tak, dobry. Za pół godziny kończę zajęcia, wtedy porozmawiamy, dobrze?
– Ale książka ma być o… Czy to dobry pomysł na książkę? – nie dawał za wygraną.
– Prowadzę zajęcia. Zamknięte. Te panie zapłaciły za czas, który im pan odbiera. Możemy spokojnie porozmawiać za pół godziny.
Zrozumiał. Odszedł. Nigdy więcej go nie widziałam.

Chociaż pytanie: <<Czy to dobry pomysł na książkę?>>, słyszałam wielokrotnie. I wcześniej, i później. Powracało jak niechciany bumerang w czasie przypadkowych rozmów, zaplanowanych konsultacji. << Tak, jest dobry>> – odpowiadałam zawsze, bo jak napisał Mario Vargas Llosa: <<Żaden temat nie jest sam w sobie ani dobry, ani zły dla literatury>> *. Pod warunkiem, że opowiada o tym, co go naprawdę porusza. <<Sądzę, że autor przyjmujący ów warunek – pisania o tym, co go prześladuje i pobudza,i tkwi w nim najgłębiej (…) pisze < lepiej>, z większym przekonaniem i zaangażowaniem, i jest lepiej przygotowany do podjęcia pasjonującego, choć niełatwego, niewolnego od rozczarowań i obaw zadania, jakim jest napisanie powieści>> *. A ja mogę od siebie dodać, że to autor ma wierzyć w swój pomysł. To autor ma mieć tę pewność w sobie. Tak, wiem, bywa to trudne. Jednakże szukanie potwierdzenia za zewnątrz, na etapie pomysłu, jest pomyłką. Jeśli zastanawiasz się, czy Twój pomysł jest dobry, zadaj sobie następujące pytania: Czy Ty chciałabyś przeczytać taką książkę? Czy temat, który chcesz rozwinąć, Ciebie interesuje? Porusza Cię? Jest dla Ciebie ważny? Jeśli odpowiesz „tak” – pomysł jest dobry. Potwierdzenia zewnętrznego szukaj, gdy książka zacznie już istnieć.

Piszę, bo chcę. Poradnik kreatywnego pisania(Fragment z książki: „Piszę, bo chcę. Poradnik kreatywnego pisania”)

Poradnik ukazał się 5 listopada 2015 r. dzięki wydawnictwu E-bookowo.

*M. V. Llosa, Listy do młodego pisarza, przeł. M. Szafrańska-Brandt, Kraków 2012, s 25.

 

 

Doktor literaturoznawstwa, pisarka, trenerka kreatywnego pisania. Pi­sze, bo chce… Pracuje z osobami, które chcą pisać tak, by inni chcieli to czytać.
Ciekawy artykuł? Podziel się.Facebooktwittergoogle_pluslinkedinby feather

Czy chcesz otrzymać „Miniporadnik kreatywnego pisania”? Zapisz się na mój newsletter.

 

 



Bulk email software by FreshMail










12 odpowiedzi na „Czy to dobry pomysł na książkę?”

  • Nie zgadzam się trochę z tym, żeby potwierdzenia zewnętrznego szukać jak już ma się całość napisaną. Nie, warto tu i tam zasięgnąć opinii, choćby po to, aby była kubłem zimnej wody, aby naprostowała, gdy w podekscytowaniu własnym coś umknie. Bo może umknąć, zwłaszcza w pobocznych wątkach, gdy ta główna historia jest tym pięknym dream come true. I tu wchodzi w sumie to, co napisałaś boldem. Nie wyobrażam sobie pisać o czymś, co mnie zupełnie nie bierze. Czy może wyobrażam sobie, tak, robiłam to… w szkole 😉 Jeśli są osoby, które tak piszą i prowadzą małą walkę podjazdową z samym sobą… cóż. respect. 🙂
    Ja nawet siadając do tekstów konkursowych gdzie mam zadany temat, czasami zadane jest całe uniwersum, w które muszę się wpisać i tak odruchowo tak wszystko obracam i wywracam, aby realizacja pomysłu sprawiała mi frajdę i powstawało coś, o czym sama przed sobą będę mogła powiedzieć: moje ci to <3 Inaczej gdzie byłaby zabawa?
    I nie mogę teraz znaleźć tego cytatu, ale jakiś pisarz kiedyś powiedział coś na nutę, że napisał swoją pierwszą książkę, bo chciał coś takiego przeczytać. Piękne słowa. 🙂

    • Ja też nie piszę o tym, żeby szukać, gdy już jest całość. Raczej myślę o osobach, które mają pomysł i nie piszą… Tylko opowiadają o tym pomyśle i pytają: „Czy to jest dobry pomysł na książkę?”.
      Marsa – dziękuję za kolejny wartościowy komentarz :-).

  • Hmm… ostatnie słowa poprzedniczki dały mi do myślenia. Tak, coś w tym jest. Nie czytam thrillerów, fantasy i nie potrafiłabym takiej książki napisać. W sumie, to potwierdza się, że najlepiej pisać od siebie, co w duszy gra, by być autentycznym, przekonującym 🙂
    Ważne, po co się pisze, jeśli dla samej radości pisania – bo lubię, bo chcę – to po prostu piszę. A jeśli pod publikę, to nie wiem…, ja tak nie potrafię.

  • A ja zacytuję słowa Gertrudy Steinovej – „…artysta nie potrzebuje krytyków, artysta potrzebuje nagrody. Jeśli potrzebuje krytyki – nie jest artystą…”. Od siebie dodam: gdy pytasz kogoś czy to jest dobry pomysł, to tak jakbyś w niego nie wierzył.

  • „Żaden temat nie jest sam w sobie ani dobry, ani zły dla literatury.”

    Zależy jak dany temat pokaże autor i jak ten temat odbiorą czytelnicy.

    Jeśli autor nie jest poruszony swoim tekstem, to jeszcze trudniej będzie mu przekonać innych, że napisał coś fascynującego. Jeśli zastanawia się, czy jego pomysł jest dobry, to znak, że jemu samemu się nie podoba. Albo powinien dać go do odleżenia i wrócić, by sprawdzić, co zrobił źle, co wymaga poprawek. Albo powinien rozstać się ze swoją twórczością i napisać coś nowego. Coś, co jego samego porwie i sprawi ogromną radość. Bez tego ani rusz.

    Autorowi brakuje pewności siebie – szczególnie, gdy dopiero zaczyna swoją przygodę pisarską.

    • Tak, to prawda, że wielu autorom brakuje pewności siebie, gdy zaczynają. Stąd zapewne ta potrzeba upewniania się, czy temat jest dobry.
      Dziękuję za cenny komentarz.

  • A co jeśli ktoś wymyślił fajną książkę ale pomysł dotyczy czegoś czego on w żeczywistości nigdy nie przeżył (np. pisze o 30 latce, jej związkach, zmaganiach, ciąży, pożyciach i innych perypetiach a sam ma np.17 lat) czy warto? Czy inni tego nie odżucą i czy wogóle jest sens skoro sam tego wszystkiego nie robił? Czy wtedy wszystko wyjdzie źle i nierealistycznie? I czy trzeba wtedy porzucić swój pomysł i zrezygnować z pisania?

    • Jedna z ważniejszych zasad brzmi: „Znaj się na tym, o czym piszesz”. Jeżeli autor sam czegoś nie przeżył, warto, by porozmawiał z osobami, które mają takie doświadczenia, by zebrał materiał.
      Mam jednak wątpliwości, czy 17-latka potrafi wczuć się w sytuację osoby 30-letniej. To może być obszar doświadczeń, emocji, które są zbyt odległe dla tak młodej osoby. Sugerowałabym, aby taka osoba zastanowiła się nad tym pomysłem. Może potrafi go zmodyfikować?

    • Na pewno bym nie rezygnowała z pisania.

      • Dobrze. Mam jeszcze parę pomysłów na tematy które znam, a jak bede starsza to może kiedyś wrócę do tego pomysłu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *