Skąd wziąć pomysł na książkę?

Skąd wziąć pomysł na książkęRestauracja w białostockich Spodkach. Ja na miejscu honorowym w charakterze autorki. Wokół zaproszeni goście. Czas na pytania. Jedno z nich brzmi: „Skąd wziąć pomysł na książkę?”. Nie pamiętam, co wtedy odpowiedziałam, domyślam się jednak, że dokładnie to samo, co chcę Ci przekazać dzisiaj.

Pomysł przyjdzie do Ciebie sam.
Gdy mu na to pozwolisz, wejdzie do Twojej głowy i Twojego serca. I będzie Cię namawiał, abyś go zrealizował, zamienił w tekst: książkę, artykuł lub program kursu. Bo pomysł na publikację, dopóki jest pomysłem, ma dokładnie taką samą naturę jak każdy inny pomysł – jest tworem poszukującym człowieka, który go zrealizuje.

Podobnie uważa Elizabeth Gilbert, która pisze: „Wierzę, że naszą planetę zamieszkują nie tylko zwierzęta, rośliny, bakterie i wirusy, lecz także idee. Są one bezcielesnymi, energetycznymi formami życia. Istnieją niezależnie od nas, ale mogą wchodzić z nami w interakcje – choć w dziwny sposób. Idee nie mają wprawdzie ciała, ale mają świadomość i niewątpliwie wolę. Kieruje nimi jeden odruch – chcą być zaprezentowane”*.

Idee chcą być zaprezentowane, więc przyjdą do Ciebie.

Pod warunkiem, że będziesz na nie otwarta.

Pod warunkiem, że zaczniesz pisać. I będziesz zapisywać choćby trzy poranne strony, do których zachęca autorka „Drogi artysty”, albo zdecydujesz się na piętnastominutówki, do których namawiam Cię w swoim poradniku „Piszę, bo chcę”.

Pod warunkiem, że dasz sobie prawo do tworzenia przestrzeni na pisanie. A to oznacza pisanie bez względu na to, czy czujesz natchnienie czy nie. Natchnienie to mit, uwierz mi; pojawi się, gdy poważnie potraktujesz swoje pisarskie cele.

A co dzieje się z pomysłami i ideami, którym odmawiamy realizacji?
Szukają innego człowieka, który będzie gotowy je przyjąć. Tak, Twój pomysł odejdzie, jeśli się nim nie zaopiekujesz. Jak kot poszuka domu, w którym poczuje się lepiej. Znajdzie autora, który dopieści go i zrealizuje.

Czasem jednak pomysł upiera się, by z Tobą zostać.
Rozbierz bohatera literackiegoDoświadczyłam tego ostatnio. Co prawda nie jest to pomysł na książkę, ale pomysł na kurs. Kurs pisania scen erotycznych, który po raz pierwszy pojawił się w moim życiu jakieś półtora roku temu – to wtedy powstały warsztaty „Lepsze twarze Greya”. Szereg zawirowań spowodował, że po pewnym czasie zniknął z oferty, więc pomysł powinien odejść, a jednak cały czas był blisko mnie. I on, i ja myśleliśmy: „Jaka szkoda!”. Nie chcieliśmy się rozstać. W końcu powiedział, że dobrze się poczuje w roli siedmiodniowego wyzwania. I tak powstało 7-dniowe wyzwanie „Rozbierz bohatera literackiego”.

Skąd zatem wziąć pomysł na książkę?

Pisz, żyj twórczo, a pomysł do Ciebie przyjdzie. Jak to zrobić? Podpowiem Ci w trakcie kursu pisania prozy.

*E. Gilbert, Wielka magia. Odważ się żyć kreatywnie, przeł. B. Jóźwiak, Poznań 2015, s. 47.

Piszę, bo chcę. Poradnik kreatywnego pisaniaP.S.
Polecam książkę „Piszę, bo chcę. Poradnik kreatywnego pisania”.

Doktor literaturoznawstwa, pisarka, trenerka kreatywnego pisania. Pi­sze, bo chce… Pracuje z osobami, które chcą pisać tak, by inni chcieli to czytać.

Ciekawy artykuł? Podziel się.Facebooktwittergoogle_pluslinkedinby feather

7 odpowiedzi na „Skąd wziąć pomysł na książkę?”

  • Właśnie, trzeba pisać nawet gdy nie mamy weny, bo okaże się, że ona tylko czekała aż sięgniemy po długopis 🙂

  • We mnie kotłuje się teraz kilka pomysłów na książki 🙂 Po „Ograć nawyki” zrodził się pomysł na książkę o nawykach skierowaną do dzieci i rodziców. W dodatku mam dwa pomysły na książki beletrystyczne. Staram się zapisywać wszystkie, choćby luźne myśli. Czasem akurat siedzę przy komputerze albo mam pod ręką notes, ale czasem po prostu na środku ulicy wyjmuję telefon i gadam do siebie, nagrywając jakąś myśl ;)))

    • Znajoma mi opowiadała, że kiedyś musiała się zatrzymać na środku przejścia dla pieszych (na wysepce), aby wyjąć notes i zapisać pomysł.
      Ach te pomysł, na ogół nie lubią czekać.
      Chociaż ostatnio jeden poprosiłam, aby został ze mną, aż będę mogła go zapisać. Na początku się obraził i sobie poszedł, ale wrócił następnego dnia. A może to był inny? Podobny?

  • Pomysł można zaczerpnąć z wszystkiego, wystarczy tylko wysilić wyobraźnię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *