Czy zła recenzja to koniec świata?

Czy zła recenzja to koniec świata?

Wydałaś swoją pierwszą książkę? A może po prostu pokazałaś światu swój artykuł, opowiadanie? Otrzymujesz krytyczną recenzję. Myślisz, że to koniec świata? Nie. Możesz nadal spać spokojnie i dalej tworzyć.

Czytaj dalej Czy zła recenzja to koniec świata?

Piszę, bo chcę w cztery uszy

To był maj… Nie, to był kwiecień. Warszawa przywitała mnie wiosną. Taką, która cieszy pierwszymi zielonymi liśćmi i pąkami na drzewach. Tak mnie ta wiosna zauroczyła, że przeoczyłam swój przystanek i dojazd na miejsce zajął mi nieco więcej czasu, niż mógłby.

Nie, nie zgubiłam się po drodze. Do studia, w którym czekał na mnie Borys Kozielski, dotarłam o czasie. Tak powstało nagranie do audycji „W cztery uszy”. Co więcej mam wrażenie, że mimo wiosennego rozkojarzenia, mówiłam całkiem sensownie.  Czytaj dalej Piszę, bo chcę w cztery uszy

A co jeśli ktoś już ktoś o tym napisał?

Nie uwierzysz, ile razy od osób, z którymi pracuję, słyszałam obawę: „A co jeśli już ktoś o tym napisał?”, „Jest tyle książek/blogów, co ja nowego napiszę”. Wiesz co? Na pewno już ktoś o tym napisał. Prawdopodobieństwo, że znajdziesz temat, po który nikt jeszcze nie sięgnął jest zerowe. Ale to wcale nie przekreśla twoich planów blogersko-pisarskich. Wiesz dlaczego? Czytaj dalej A co jeśli ktoś już ktoś o tym napisał?

Pisarskie natchnienie a sprzątanie łazienki

pisarskie natchnienieJak tak dalej pójdzie, stanę się wielbicielką prac domowych. O cudownym wpływie zmywania na niemoc twórczą już pisałam, dzisiaj przyszedł czas na sprzątanie łazienki – kolejne bezsensowne zajęcie, które pozwala myślom ulecieć w siną dal.

Czysty zlew a pisarskie natchnienie 

Co ekscytującego może być w myciu wanny czy innych elementów wyposażenia tego sanktuarium czystości? Okazuje się, że może, i to w wersji pisarskiej! W „Alchemii słowa” Parandowskiego wiele się naczytałam o roli zapachów, moczeniu nóg w zimniej wodzie, wiszeniu do góry nogami, piciu wina, jednak ani jednego słowa nie było o wpływie czystego zlewu na myśl pisarską, która układa się w zdania nowego arcydzieła. Czytaj dalej Pisarskie natchnienie a sprzątanie łazienki

Czy ktoś mi powie, o co chodzi? Zarabiać na pisaniu.

zarabiać na pisaniuChcesz zarabiać na pisaniu? A pamiętasz jeszcze sprawę Twardocha i Mercedesa? Wiem, dawno było, jednak już wtedy uderzyła mnie fala hejtu, jaka spotkała pisarza w chwili, w której został on ambasadorem marki, w dodatku ze strony kolegów po fachu. A jeśli nie po fachu, to dość ważnych osób ze świata literackiego. Między innymi mogliśmy się dowiedzieć, że Twardoch „złamał etos literatury”*. Albo przeczytać: „No to się ciesz, ale od dziś nie mogę Cię już poważnie traktować jako pisarza”**. Czytaj dalej Czy ktoś mi powie, o co chodzi? Zarabiać na pisaniu.

Pisarz na punkcie kota

Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los – stwierdził Oscar Wilde. Ernest Hemingway dodał: Posiadanie jednego kota prowadzi do posiadania następnego. A Terry Pratchett w książce „Kot w stanie czystym” napisał: Koty mają sposoby, by być tu od zawsze, nawet jeśli dopiero co się pojawiły. Poruszają się we własnym, osobistym rytmie czasu. Zachowują się tak, jakby ludzki świat był tym, w którym akurat przypadkiem się zatrzymały w drodze do czegoś, być może o wiele ciekawszego*.

Artykuł ten piszę 17 lutego. Wszyscy kociarze doskonale wiedzę, że tego dnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kota. Moi pupile śpią sobie w trzech różnych kątach mieszkania. Dobra, przesadzam – wcale nie w kątach, tylko: na parapecie, na podgrzewanej podłodze w łazience, na łóżku, w szafie, tam, gdzie im wygodnie. Hojnie dzielą się swoim futrem i dbają o to, aby mi go nie zabrakło – pojedyncze kocie włoski zauważam nawet na klawiaturze.

Z dumą odkrywam, że nie tylko ja tak mam. Że wyżej cytowany Hemingway żył z czteroma mruczkami. Że Szymborska uważała, że koty udały się panu Bogu. A Bohumil Hrabal uważał wręcz: Zbawiony zostanę tylko dzięki miłości do kocurów**. Skoro oni to zrobili, ja też się przyznam: jestem pisarzem na punkcie kotów. A może pisarką… Ach, rozważam formę gramatyczną, a nawet nie wiem, co tak naprawdę znaczy ten wymyślony na szybko tytuł. Wierzę w Twoją inteligencję, Czytelniczko. Ty na pewno zrozumiesz. Tylko co? Chyba się zakociłam.

Urwał mi się wątek, bo sierciuch właśnie skoczył na moje kolana i domaga się pieszczot. Podejrzewam, że wyczuł, że zaczęłam pisać w dziwnym kierunku, i uznał, że czas przywołać mnie do porządku. Ciekawe, jak takie wskakiwanie na kolana mogłoby wpłynąć na kształt naszej literatury? Jak mruczenie poprowadziłoby fabułę znanych nam dzieł? To, że koty są ważne, wiemy. Bo Behemot. Bo kot Iwaszkiewicza. Bo wiersz Szymborskiej. Bo Filemon i Pankracy.

A może żeby zostać pisarzem, wystarczy wpuścić kota do swojego życia? Ale tak na serio. Pozwolić mu się zainspirować. Posłuchać jego wymruczanych opowieści. A nawet w skrytości ducha zgodzić się, żeby to on był naszym właścicielem. Jak myślisz?

 

*Wszystkie cytaty pochodzą ze strony: http://booklips.pl/zestawienia/20-wypowiedzi-znanych-pisarzy-o-kotach/ (online, 17 lutego 2017 roku).
**Podaję za:  http://www.wiadomosci24.pl/artykul/pisarze_i_ich_koty_czy_wiesz_ze_341637.html (online 17 lutego 2017 roku)

Najnowsza książka już w sprzedaży!

Jak pomysł zmienić w książkę?

Zapraszam do obejrzenia drugiego filmiku z serii „Jak napisać książkę?”. Dzisiaj mówię o tym:

  • jak zamienić pomysł w tekst;
  • czy pisać spontanicznie, czy planować;
  • jakie są zalety i zagrożenia pisania spontanicznego i zaplanowanego.

Nowa edycja kursu ruszy 24 października 2018 roku. Sprawdź szczegóły – TUTAJ.
Kurs pisania prozy

Moje pisarskie credo!

pisarskie credoI co? Zaczął się nowy rok. 2017, jak głoszą kartki kalendarzy. Dla mnie to będzie szczególny rok. Dlaczego? W lutym obchodzę piątą rocznicę – piąte urodziny swojej pisarskiej działalności. Mój blog skończył dwa lata. Za mną spotkanie z konkurencją, które zakończyło się zastrzeżeniem nazwy „Piszę, bo chcę”. Za mną także przemyślenia na temat tego, co dla mnie jest ważne, w co wierzę. Znalazłam cztery punkty. Czytaj dalej Moje pisarskie credo!

Od czego zacząć? (trzy magiczne strony)

od czego zacząćNiedzielny wieczór. Niewielka knajpka w centrum miasta. On zamówił piwo. Ona sok. I zaczęła się tradycyjna w tej sytuacji rozmowa. On przyznaje się, że chce napisać książkę. Ona zaczyna słuchać uważniej. Już przewiduje, że zaraz padnie pytanie: „Od czego zacząć?”: albo „Co mi radzisz?”. I rzeczywiście – jedno z tych pytań pada. Nieważne które. Randka przestała być randką.

Jakoś tak mam, że przyciągam do siebie osoby, które chcą pisać. Wystarczy, że znajdę się w nowym towarzystwie, powiem, co robię, a zawsze ktoś zacznie opowiadać o swoich pisarskich marzeniach. I prawie zawsze pada pytanie, od czego zacząć. Czytaj dalej Od czego zacząć? (trzy magiczne strony)

W pisaniu najważniejsze jest…

Dzisiaj zamiast artykułu, mam dla Was dwa fragmenty z książki Jana Tomkowskiego Judasz z ulicy Iglastej. Bardzo je lubię. Może Ty też je polubisz…

  1. „Co w pisaniu jest najważniejsze”

„Teraz zastanawiamy się, co w pisaniu jest najważniejsze – i zgadzamy się całkowicie. Nie wydawcy, nie honoraria, nie nagrody i konkursy, nawet nie aplauz publiczności i westchnienia ubogiej czytelniczki, co kupiła naszą książkę za ostatni grosz. Ach, nie to. Czytaj dalej W pisaniu najważniejsze jest…