Miesięczne archiwum: Kwiecień 2016

O pisarzach, pieniądzach i czereśniach (Ewa Tyralik)

pisarze, pieniądzeMiałam kiedyś ważny sen. Śniła mi się piękna, rozłożysta czereśnia. Z zielonymi jak szmaragdy liśćmi i czerwonymi, dorodnymi owocami, gotowymi do zbioru. Szykowałam w tym śnie duże kosze na czereśnie, bo owoców było w bród. Ale kiedy podeszłam z koszami do drzewa, okazało się, że nie ma czego zbierać. Na mojej czereśni siedziało stado szpaków i ze smakiem zjadało piękne owoce. Kiedy odfrunęły, dla mnie nie zostało prawie nic. Ten sen śnił mi się wielokrotnie, a było to dwa lata temu, kiedy ostro pracowałyśmy z Izą nad projektem Jestem Bogata.

Czytaj dalej

Doktor literaturoznawstwa, pisarka, trenerka kreatywnego pisania. Pi­sze, bo chce… Pracuje z osobami, które chcą pisać tak, by inni chcieli to czytać.

Książka to nie dziecko!

książka to nie dzieckoZaczyna się bajecznie. Jest pomysł. Jest czas. Zaczynasz pisać… Zapełniasz kolejne strony swoją historią.

Nagle pojawia się blokada. Jakaś anomalia. Po prostu Ci nie idzie. Co wtedy? Pisać na siłę czy zrezygnować i wyrzucić tekst do kosza? Czytaj dalej

Doktor literaturoznawstwa, pisarka, trenerka kreatywnego pisania. Pi­sze, bo chce… Pracuje z osobami, które chcą pisać tak, by inni chcieli to czytać.

Pisanie jest jak seks. Udany seks.

pisanie jest jak seks

Oczami kobiety. A może raczej – zmysłami. Bo sam wzrok to za mało; dostarcza tylko częściowej przyjemności.

Jest jeszcze dotyk. Uczucie gładkiej skóry, przyciski klawiatury, faktura kartki.

Są czułe słowa i westchnienia, stukanie w klawisze, rozmowy bohaterów, głosy czytelników.

Jest zapach rozgrzanego ciała i ulotnej nutki inspiracji, która pojawia się i znika…

Tak, pisanie przypomina seks. Seks w wersji kobiecej. Czytaj dalej

Doktor literaturoznawstwa, pisarka, trenerka kreatywnego pisania. Pi­sze, bo chce… Pracuje z osobami, które chcą pisać tak, by inni chcieli to czytać.

Dlaczego i jak zastrzegam swoją nazwę – ucz się na moim przykładzie.

zastrzec nazwę, logo Piszę, bo chcę

Jak poczułabyś się, gdybyś odkryła, że ktoś organizuje podobne do Twoich warsztatów, dodatkowo podpisując je Twoją nazwą? Ja miałam ochotę mordować, chociaż na co dzień jestem dość spokojną osobą. Naprawdę, tak się poczułam, gdy tuż przed świętami znalazłam na Facebooku wydarzenie pisarskie „Piszę, bo chcę”. Nie wierzyłam własnym oczom. Przecież „Piszę, bo chcę” od czterech lat funkcjonuje jako nazwa moich kursów i warsztatów pisarskich!. Również funkcjonuje jako nazwa mojej strony internetowej, a od kilku miesięcy także tytuł książki – poradnika kreatywnego pisania. Przecież wystarczy wpisać w przeglądarkę frazę „piszę, bo chcę”, by pojawiło się kilka stron na temat mojej działalności… Czytaj dalej

Doktor literaturoznawstwa, pisarka, trenerka kreatywnego pisania. Pi­sze, bo chce… Pracuje z osobami, które chcą pisać tak, by inni chcieli to czytać.