Pisarskie natchnienie a sprzątanie łazienki

pisarskie natchnienieJak tak dalej pójdzie, stanę się wielbicielką prac domowych. O cudownym wpływie zmywania na niemoc twórczą już pisałam, dzisiaj przyszedł czas na sprzątanie łazienki – kolejne bezsensowne zajęcie, które pozwala myślom ulecieć w siną dal.

Czysty zlew a pisarskie natchnienie 

Co ekscytującego może być w myciu wanny czy innych elementów wyposażenia tego sanktuarium czystości? Okazuje się, że może, i to w wersji pisarskiej! W „Alchemii słowa” Parandowskiego wiele się naczytałam o roli zapachów, moczeniu nóg w zimniej wodzie, wiszeniu do góry nogami, piciu wina, jednak ani jednego słowa nie było o wpływie czystego zlewu na myśl pisarską, która układa się w zdania nowego arcydzieła. Czy to znaczy, że taka zależność nie istnieje? Otóż nie! Nie daj się zwieść męskiej perspektywie myślenia sprzed pół wieku, która nie znała tak prozaicznych zajęć jak sprzątanie. Pisarskie natchnienie lubi czysty zlew (i nie tylko). I bezmyślną czynność sprzątania, szorowania etc.

Skąd to wiem?

Czy uwierzysz, gdy napiszę, że z własnego doświadczenia? Wyobraź sobie, jak odrywam się od zlewu, który właśnie szoruję, i biegnę do pokoju po zeszyt i długopis. Szybko zapisuję myśl, która staje się pomysłem, a raczej początkiem Czegoś. Czym jest to Coś? Jeszcze nie wiem, na razie to kilka zdań, które pragną przybrać formę tekstu.

Słyszałam, że pisarz powinien znaleźć dla siebie hobby w postaci zajęcia spokojnego, rytmicznego, które nie wymaga słów. Najwyraźniej w moim wypadku takie hobby obejmuje zmywania, sprzątanie, szorowanie, gotowanie… Nie. Nie dajmy się zwariować. Jazda samochodem też wchodzi w grę. Jazda na rowerze również. Może coś dołożysz coś do tego repertuaru?

Karmienie pisarskiej podświadomości

To co? Od dzisiaj stajesz się fanką (fanem) sprzątania? Zajęcia tak bezmyślnego, że pozwalającego spotkać natchnienie? Nie dajmy się zwariować! Prawda jest taka, że nawet mycie zlewu nie wydobędzie z Ciebie Niczego, jeśli nie masz w sobie Czegoś. Moje Coś, moje kilka zdań nie pojawiłoby się, gdybym dzień wcześniej nie przeczytała książki, którą przeczytałam („Dziewczyna z zapałkami” Anny Janko), gdybym kilka dni wcześniej nie obejrzała spektakli, które miałam okazję oglądać (podczas French Festiwalu w Edynburgu), gdybym nie podziwiała kolorów morza ani nie słuchała muzyki, która mnie pochłania. Krótko mówiąc: gdyby moja pisarska dusza była głodna, nic by nie powstało.

Końcowa rada

Końcowej rady nie będzie. Nie dzisiaj. Nie chce mi się więcej pisać.

P.S. Tak się stęskniłam za Wami, że nowy sezon zaczynam od webinary – tym razem o błędach warsztatowych. (Zapisz się!)

Doktor literaturoznawstwa, pisarka, trenerka kreatywnego pisania. Pi­sze, bo chce… Pracuje z osobami, które chcą pisać tak, by inni chcieli to czytać.
Ciekawy artykuł? Podziel się.Facebooktwittergoogle_pluslinkedinby feather

Czy chcesz otrzymać „Miniporadnik kreatywnego pisania”? Zapisz się na mój newsletter.

 

 



Bulk email software by FreshMail










Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *