O pisarzach, pieniądzach i czereśniach (Ewa Tyralik)

pisarze, pieniądzeMiałam kiedyś ważny sen. Śniła mi się piękna, rozłożysta czereśnia. Z zielonymi jak szmaragdy liśćmi i czerwonymi, dorodnymi owocami, gotowymi do zbioru. Szykowałam w tym śnie duże kosze na czereśnie, bo owoców było w bród. Ale kiedy podeszłam z koszami do drzewa, okazało się, że nie ma czego zbierać. Na mojej czereśni siedziało stado szpaków i ze smakiem zjadało piękne owoce. Kiedy odfrunęły, dla mnie nie zostało prawie nic. Ten sen śnił mi się wielokrotnie, a było to dwa lata temu, kiedy ostro pracowałyśmy z Izą nad projektem Jestem Bogata.

Rozmawiałyśmy wtedy dużo o wewnętrznych blokadach, które powodują, że choć bardzo chcemy – nie zarabiamy tyle, ile potrzebujemy. Że pomimo tego, iż kiedyś zarabiałyśmy bardzo dobrze, teraz, pracując na wymarzonym swoim, nie potrafimy przekuć efektów naszej pracy, zaangażowania i twórczości na energię pieniądza. Nie mam wątpliwości, że wielka, rozłożysta, służąca cieniem czereśnia była dla mojej nieświadomości symbolem mojego życia. A czereśnie i szpaki? Pewnie się sama (sam) domyślasz. Ten sen przekonał mnie, że temat pieniędzy (owoców mojej pracy) i szpaków (blokad, które mi nie pozwalają z nich skorzystać) jest w moim przypadku bardzo ważny. A jak to jest u Ciebie?

Mam taką myśl, że jeśli tworzysz, piszesz, jesteś artystką (artystą) albo Twoim marzeniem jest dzielić się ze światem tym, co dla Ciebie ważne, temat zarabiania i sprzedawania może być również Twoim tematem. 

Dlaczego? Bo intensywnie pracując nad relacjami z pieniędzmi, wiem już, że ze świecą szukać osób, które wierzą, że pieniądze są dobre, które mają przekonanie, że na te pieniądze zasługują i które ufają, że świat chce im je dać. Raczej skłonni jesteśmy uważać, że pieniądze są źródłem wszelkiego zła, że nasza twórczość niewiele jest warta, a już na pewno nie tyle, żeby ktoś chciał za nią wiele zapłacić i że świat to gra o sumie zerowej – aby ktoś dostał, komuś innemu musi braknąć.

cherries-167811_1280Jeśli jeszcze chcemy zarabiać na pisaniu czy innym rodzaju twórczości, sytuacja komplikuje się coraz bardziej. 

No bo jak tu brać pieniądze za talent, który jest mi dany niejako z góry? A poza tym jak świat światem, artyści byli biedni. Ba, w średniowieczu chowano ich nawet za murami miasta jako wyrzutków społecznych. W nie tak dawnym komunizmie pisarz był albo niebieskim ptakiem, albo inteligentem, który przecież nie będzie się zniżał do zajmowania się pieniędzmi jak prywaciarz*.

Chociaż bardzo chcielibyśmy podejmować w kwestii pieniędzy racjonalne decyzje, nie jest to wcale takie łatwe.

Im więcej w nas emocji, tym bardziej nasze działania podejmowane są niejako automatycznie. Trochę przypadkowo i nie do końca przewidywalnie, bo emocje kierują nas do świata naszej nieświadomości. A tam, niczym niewidoczna podstawa góry lodowej, z którą zderzył się Titanic, mieszczą się całe masy przekazów, przekonań i interpretacji, które najczęściej potrafią zaskoczyć nas samych. Jaki z nimi jest problem? Mają zwykle tyle lat, co my i przyjęliśmy je bezkrytycznie, wpisując w siebie jako prawdy absolutne, bo mówiły je (albo przekazywały w inny sposób) najważniejsze dla nas wtedy osoby. Nie do końca więc przystają do naszego świata tu i teraz. I potrafią w nim nieźle namieszać**.

Dlaczego nie tak łatwo uciec od emocji, myśląc o pieniądzach?

Bo jak udowodniło wielu niezależnych naukowców, badających ludzkie reakcje w związku z pieniędzmi, nadajemy im takie znaczenie, że nie potrafimy pozostać wobec nich obojętni. Udowodniono, że samo myślenie o większych kwotach pieniędzy zwiększa poziom dopaminy w mózgu. Kiedy badacze niszczyli banknoty zamiast zwykłych kartek, u oglądających zwiększała się znacząco aktywność fal mózgowych. Fizyczny ból ręki interpretowany był jako mniejszy, gdy druga ręka trzymała pieniądze. Pokazana moneta wydała się zdecydowanie większa niż była w rzeczywistości, jeśli przed jej obejrzeniem badany doświadczył odrzucenia przez grupę. Po prostu pieniądze wywołują w nas emocje, czy tego chcemy, czy nie!

Jeśli więc myślimy o tym, by zarabiać na tym, co kochamy robić, naprawdę warto przyjrzeć się z bliska swoim relacjom z pieniędzmi. I przegonić szpaki!

Ewa 02 (350x280px)Ewa Tyralik: jestem trenerką umiejętności psychospołecznych rekomendowaną przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne. O wielu lat fascynuje mnie rozwój osobisty i jego realny wpływ na poprawę jakości życia i skuteczności w działaniu i realizowaniu planów. Moje klientki mówią, że pomagam im podnieść opuszczone skrzydła i ruszyć do lotu z poczuciem, że dadzą radę dotrzeć do celu. Ja sama myślę o sobie, że mam dar usłyszenia wszelkich wątpliwości, oskarżeń, zarzutów, które sami kierujemy we własną stronę, bardzo często zupełnie nieświadomie. Dzięki wyciągnięciu tego dialogu (albo monologu) na światło dzienne i odkryciu intencji oraz potrzeb, które kryją się pod blokującymi i trudnymi często słowami, jakie mówimy do siebie, pomagam ludziom odzyskać wiarę, siłę i motywację do działania, tworzenia i wychodzenia z tym na zewnątrz. A ponieważ ostatnio frapuje mnie temat pieniędzy i kobiecych relacji z nimi, pomagam również odkryć, czym dla każdej z nas jest bogactwo, jej bogactwo i osiągać go – także w wymiarze konkretnym, finansowym.

0001-219771647-2* Więcej na ten temat pisałam TU.

** Jeśli ciekawi Cię, czy można sobie z tym jakoś radzić, zajrzyj TU.

P.S. Od Krzysi.

Polecam program, SPA Ewy i Izy. Jeśli się zdecydujecie na pakiet Bogata lub Rozbudowany, na hasło: piszebochce – przygotowałam dla Was bonus: możliwość bezpłatnego udziału w wezwaniu „Piszę codziennie”.

Doktor literaturoznawstwa, pisarka, trenerka kreatywnego pisania. Pi­sze, bo chce… Pracuje z osobami, które chcą pisać tak, by inni chcieli to czytać.
Ciekawy artykuł? Podziel się.Facebooktwittergoogle_pluslinkedinby feather

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *