Nie pytaj mnie, co piszę…

Krystyna Bezubik…gdy nie jestem na to przygotowana. Równie dobrze możesz zacząć grzebać w mojej szufladzie z bielizną.

Może Cię to dziwić, ale pisanie traktuję jako coś intymnego. Gdy układam myśli w zdania i obrazy, przenoszę się do swojego świata i nie chcę, aby każdy do niego wchodził. Na pewno nie w trakcie rodzinnego obiadu, w kinie czy na towarzyskim spotkaniu. Nie między sałatką a kompotem.

Inaczej jest na spotkaniach autorskich czy spotkaniach pisarskich w ogóle. Wtedy wiem, że takie pytanie może paść. Wtedy jestem przygotowana. Wtedy mogę Ci odpowiedzieć.

Pisanie już takie jest.

Na zewnątrz? Siedzę przed komputerem i klikam w klawiaturę lub leżę na kanapie i coś bazgrzę w zeszycie. Ale tylko to możesz zobaczyć. Bo to, co najważniejsze, dzieje się w mojej głowie. I nie tylko.

Proces metafizyczny?

Choć od lat prowadzę kursy pisarskie, choć zapisałam tysiące słów, nadal nie potrafię wszystkiego wyjaśnić. Oczywiście wiem, jak ćwiczyć warsztat. Wiem, jak karmić pisarską podświadomość. Ale jak to się dzieje, że gdy jadę samochodem, nagle muszę szybko zaparkować, bo przychodzi do mnie pomysł? Bo mam w głowie cały akapit. Bo poczułam ból serca bohaterki lub pojawiła się metafora.

Naprawdę mam poczucie, że w pisaniu jest coś metafizycznego. Coś nie do uchwycenia w sposób racjonalny. A nawet jeśli ktoś potrafi racjonalnie wyjaśnić proces twórczy, niech zachowa swoją wiedzę dla siebie. Ja tego nie chcę wiedzieć.

Najnowsza książka już w sprzedaży!

Doktor literaturoznawstwa, pisarka, trenerka kreatywnego pisania. Pi­sze, bo chce… Pracuje z osobami, które chcą pisać tak, by inni chcieli to czytać.
Ciekawy artykuł? Podziel się.Facebooktwittergoogle_pluslinkedinby feather

Czy chcesz otrzymać „Miniporadnik kreatywnego pisania”? Zapisz się na mój newsletter.

 

 



Bulk email software by FreshMail










Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *