Kilka faktów o pisaniu w świetle badań psychologicznych

prokrastynacjaJakiś czas temu w moje ręce trafiła książka  Piotra Modzelewskiego „Prokrastynacja. Odłóż odkładanie na zawsze”. Fakt, książka nie trafiła do mnie przypadkowo, bo autor zaproponował mi napisanie wstępu do książki. Zgodziłam się, zwłaszcza, że temat uważam za ważny.

Jak się domyślasz z największym zainteresowaniem przeczytałam rozdział o prokrastynacji (odkładaniu) w pisaniu. Czytałam ten rozdział z pewnym uśmiechem na twarzy, bo autor świetnie wskazuje dokładnie te same powody niepisania, które słyszę od swoich kursantów. Podaje też konkretne sposoby, by zacząć pisać i opiera je na badaniach psychologicznych.

Zdecydowałam się, że podzielę się z Wami kilkoma ciekawymi fragmentami z tej książki.

Blokada twórcza i brak weny

„Co możemy zrobić, kiedy brakuje nam weny? (…) Z psychologicznego punktu widzenia brak weny nie jest niczym więcej niż zachowaniem polegającym na niepisaniu. (…) Mówiąc, że nie możemy pisać, ponieważ brakuje nam weny, to tak jakbyśmy powiedzieli, że nie możemy pisać, ponieważ nie piszemy (przejawiamy zachowanie polegające na niepisaniu)”*.

Czyli w skrócie: „Wena przyjdzie, gdy zaczniesz pisać”? Nie do końca w to wierzysz? To posłuchaj o pewnym eksperymencie.

Pisanie rutynowe według harmonogramu

Badanie dotyczyło grona profesorów, którzy mieli problem z produktywnym pisaniem. Losowo przydzielono ich do trzech grup. „Pierwszą grupę moglibyśmy określić jako grupę abstynentów pisania, gdyż osoby w tej grupie miały zakaz wszelkiego niepilnego pisania. Drugą grupę określić można mianem spontanicznej. Ta grupa badanych miała zaplanowanych 50 sesji na pisanie, ale pisać [mogli] tylko wtedy, kiedy odczuwali inspirację, wenę. Trzecia grupa także zaplanowała 50 sesji na pisanie, ale miała pisać podczas każdej sesji. (…)

ProkrastynacjaOkazało się, że ludzie, którzy mieli pisać za każdym razem w ciągu 50 zaplanowanych sesji, napisali 3,5 razy strony więcej niż osoby w grupie spontanicznej i aż 16 razy więcej niż osoby w grupie abstynentów. Osoby, które pisały wtedy, kiedy miały dobre samopoczucie, wenę, inspirację (grupa spontaniczna), były w niewielkim stopniu bardziej produktywne od osób, którym powiedziani, aby w ogóle nie pisały (abstynenci pisania), co oznacza, że oczekiwanie na inspiracje jest przeceniane”.

Tak – czekanie na inspiracje jest przeceniane, a pisanie rutynowe, wzmacnia kreatywność.

Sposób na motywację – stwórz łańcuch

Kiedyś, gdy pisałam swoją pierwszą powieść, każdego dnia w kalendarzu stawiałam X. Oznaczał on, że tego dnia pisałam. Z książki Piotra Modzelewskiego dowiedziałam się, że jest to technika łańcucha – sposób komika Jerrego Seinfelda. Aby ją zastosować potrzebujemy kalendarza powieszonego w widocznym miejscu (kalendarz można też zastąpić aplikacją w telefonie). „Jeśli danego dnia spędzimy odpowiednią ilość czasu lub napiszemy odpowiednią ilość stron materiału, powinniśmy narysować duże X przy tym dniu. Po kilku dniach będziemy tzw. <<łańcuch>>. Naszym zadaniem jest sprawienie, aby ten łańcuch złożony z kolejnych X był coraz dłuższy każdego dnia. Ważnym zadaniem jest nieprzerywanie tego łańcucha”. Jest to zaskakująco skuteczna metoda motywacyjna i taka prosta!

Boisz się, że zabraknie Ci pomysłów, by pisać codziennie i utrzymać łańcuch? Bez obaw – systematyczne pisanie sprawi, że będziemy mieć więcej pomysłów.

Pożegnaj mity o pisaniu

Odkąd prowadzę kursy pisania spotkałam się z wieloma mitami na temat pisania, chociażby takimi jak przecenianie czekania na inspirację czy posiadanie szczególnego daru. Od lat zachęcam ludzi, by wyrzucali te błędne przekonania do kosza. Odwoływałam się do własnych doświadczeń i wypowiedzi znanych pisarzy. Od dzisiaj będę się też odwoływać do konkretnych eksperymentów psychologicznych.

 * Wszystkie cytaty pochodzą z książki: Piotr Modzelewski, Prokrastynacja. Odłóż odkładnie na zawsze, E-bookowo 2018.

P.S. Czy wiesz, że organizuję Wakacyjne Warsztaty Pisarskie „Piszę, bo chcę”? Zostały już tylko 4 miejsca. Zapisz się TUTAJ

Doktor literaturoznawstwa, pisarka, trenerka kreatywnego pisania. Pi­sze, bo chce… Pracuje z osobami, które chcą pisać tak, by inni chcieli to czytać.

Ciekawy artykuł? Podziel się.Facebooktwittergoogle_pluslinkedinby feather

Czy chcesz otrzymać „Miniporadnik kreatywnego pisania” i zapisywać się na newsletter „Piszę, bo chcę”?  

Będę na Twój adres email wysyłać informację o nowościach, promocjach, produktach i usługach pochodzących do "Piszę, bo chcę". Twoje dane są u mnie bezpieczne!



Bulk email software by FreshMail










4 odpowiedzi do “Kilka faktów o pisaniu w świetle badań psychologicznych”

  1. Myślę, że trafiła Pani w sedno problemu. Sam wiele razy usprawiedliwiam swoje lenistwo brakiem czasu. Rzadziej brakiem „weny”, ponieważ nie bardzo wierzę, że takowa istnieje… Niestety, w dzisiejszych czasach pogoni za pieniądzem i natłokiem obowiązków dnia codziennego – naprawdę trudno znaleźć odrobinę czasu dla siebie i swoich pasji. Co nie znaczy, że się nie da. Fajnie by było, żeby ktoś wymyślił kursy dla rodzin – jak uszanować zainteresowania drugiego człowieka. Bo za każdym razem, jak chcę popisać – to wszyscy mają do mnie tysiąc spraw. „A tak w ogóle, to naprawdę myślisz, że ktoś to będzie czytał? Po co ci to? I tak nie masz na nic czasu – odpocznij sobie.” I tak w kółko.
    Jeden, z moich ulubionych pisarzy – Jack London narzucił sobie limit 1000 słów dziennie i dokonał wielkich rzeczy. Napisał najwspanialszą powieść o pisaniu, dążeniu do celu i poświęceniu się swojej pasji pisarskiej. Polecam wszystkim. Ta powieść to „Martin Eden”. Mam czas do końca życia, żeby napisać i wydać książkę. I dokonam tego. Pozdrawiam serdecznie – Artur.

    1. To rzeczywiście przykre, gdy najbliższe otoczenie nie rozumie, że potrzebujemy czasu na pisanie i że jest to dla nas ważne.
      Podejrzewam, że mogłyby pomóc warsztaty z komunikacji.
      Trzymam kciuki za powieść. Jestem pewna, że dokona Pan tego.

  2. W tym miesiącu piszę codziennie i publikuje na swojej stronie na Fb. Zauważam, że jest to o wiele trudniejsze niż luźne pisanie w zeszycie. Pisanie, którego czytać nikt poza mną nie będzie. Miewam dni, kiedy wydaje mi się, że nie dam rady. Wtedy zazwyczaj tworzę wiersze. Z krótkimi formami lepiej sobie radzę. Myślę, że jest to jakiś sposób dla chcących pisać. Wiersze luźne refleksje itp. Później zazwyczaj pojawiają się dłuższe formy. Dlatego mam nadzieję, że w końcu dotrę do powieści.

    1. Też wierzę, że wcześniej czy później napiszesz książkę. Właściwie mam wrażenie, że Twoje publikacje z bloga już podchodzą pod powieść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *