Diabeł w kieliszku

To była ważna kolacja, bo służbowa. Wiele od niej zależało. Nawet więcej niż chciała. Może dlatego jej diabeł stróż był tak blisko, że prawie mogła go zobaczyć. Pływał kraulem w kieliszku wina w tę i z powrotem. Udawała, że nie słyszy cichego plusku i nawet wcześniej czy później planowała podnieś kieliszek do ust. Ale coś ją powstrzmały.diabełymywało. Może jednak widziała, jak diablątko rozkosznie się tapla, jak siada na brzegu kieliszka i otrząsa się jak pies, a kropelki wina lekko plamią obrus. Uśmiechała się, jakby próbowała zakryć zakłopotanie. Bo przecież nie wypada, aby diabeł tak bezczelnie otrząsał się z wina i brudził obrus. W domu mógł sobie jeszcze na to pozwolić, ale nie tutaj, nie w tej drogiej restauracji, nie na tym tak ważnym spotkaniu. Ach ten diabeł, na zbyt wiele sobie pozwalał i to nie pierwszy raz. I nie dość, że się otrząsał, do tego jeszcze swoją aureolę wyżymał jak starą szmatę i to prosto na obrus. Absurd totalny. Najchętniej by go złapała za te mokre kłaki i dyskretnie schowała do torebki, gdzie było jego miejsce. Ale przecież ona go nie zauważyła. A kolacja toczyła się powoli i spokojnie. A diabeł szalał. Już prezesowi zaglądał do talerza, już ważnym gościom szperał w kieszeniach. A ona po prostu się uśmiechała. Bo co miała robić? Przecież diabły nie istnieją, szczególnie tak dziwne i niepełne jak ten jej. Ale to przez niego się jąkała, była zmieszana i nie miała odwagi na decydujący ruch. Nawet jeśli się do tego nie przyznawała. Nawet jeśli rzeczywiście nie widziała diabła w swoim kieliszku. A wino nie było smaczne.

(jedno z opowiadań z tomiku Podróż)

Doktor literaturoznawstwa, pisarka, trenerka kreatywnego pisania. Pi­sze, bo chce… Pracuje z osobami, które chcą pisać tak, by inni chcieli to czytać.
Ciekawy artykuł? Podziel się.Facebooktwittergoogle_pluslinkedinby feather

Czy chcesz otrzymać „Miniporadnik kreatywnego pisania”? Zapisz się na mój newsletter.

 

 



Bulk email software by FreshMail










2 odpowiedzi na „Diabeł w kieliszku”

  • U mnie mógłby się ten diabeł taplać do woli, bo i tak nic innego nie piję tylko zieloną herbatę. A czy diabeł lubi zieloną herbatę? Ciekawe, muszę się zapytać tego swojego jak już się pokaże. Może usiądzie na krawędzi szklanki, a może, i to bardziej prawdopodobne, położy się na opakowaniu czekolady? Powie jak zwykle jeszcze tylko ten kawałeczek spróbuj. Potem możesz nie jeść słodyczy. Kto wie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *