Co pije pisarka?

– Co pani pije, gdy siada pani do pisania? – zapytał chłopak, wręczając mi wielki kosz z kawą i herbatą.

– Zwykle herbatę – odpowiedziałam, chcąc jak najszybciej zejść ze sceny, aby cieszyć się nagrodą.

Stop! Miało być zwyczajnie i humorystycznie o tym, jak ludzie wyobrażają sobie mnie siedzącą przy biurku, wypijającą hektolitry kawy i wdychającą tony dymu papierosowego, ale po pierwsze – nie produkuję dymu, bo nie palę i nigdy nie paliłam. Po drugie – moja dusza literaturoznawczyni (albo wiecznej studentki) każde mi szukać materiałów źródłowych. Bo to, że pisarze piją, wiadomo nie od dzisiaj. A to, że niekoniecznie kawę i herbatę – również. Szybko wpisuję w przeglądarkę internetową pytanie: „Co pije pisarz?”. Wyskakuje artykuł o tym, jak Hemingway i inni nadużywali alkoholu*.

Po chwili przypominam sobie, że przecież Parandowski pisał o roli alkoholu w życiu pisarzy.

Przez kolejne minuty przeszukuję półki, aby odnaleźć „Alchemię słowa”. Jest. Dowiaduję się, że Kochanowski pisał: „Znał kto kiedy poetę trzeźwego? Nie uczynił taki nic dobrego”**. Kilka stron dalej czytam: „Wino daje polot, jasność myśli i to szczególne rozradowanie, które tworzy ład harmonię, umiar. Dobrodziejstwa wina są w literaturze wielkie, a szkody nieznaczne, bo nawet prawdziwi pijacy korzystali z jego ożywczych własności”***. Dalej jest o Erazmie z Rotterdamu i Anatolu France, którym pióra same sunęły po papierze.

Czy nie wypadam blado na ich tle? Może powinnam sięgnąć po butelkę, kieliszek i sączyć, pisać i sączyć, pisać, pić i pisać? Tyle, że… jakoś nie mam na to ochoty.

Zastanawiam się desperacko, kiedy ostatnio sięgnęłam po kieliszek wina. A, tak – na spotkaniu towarzyskim. Czy rozjaśniło mi myśli i przywołało skrzydlatą muzę? Bynajmniej. Może zakręciło mi się w głowie, ale natchnienia na pewno nie doświadczyłam.

Nie, wino nie służy mojej twórczości.

Tak jak i inne alkohole, o których Parandowski zdaje się mieć podobne zdanie: „Koniak może nigdy więcej nie miał sposobności oddać literaturze takich przysług. Razem z wódką dokonał wielu spustoszeń. Ileż talentów utonęło w kieliszku”****. Oddycham z ulgą, bo wizja pijanego pisarza lub pijanej pisarki jakoś nigdy mnie nie pociągała. No, z jednym małym wyjątkiem: Przybyszewski mógł pić do woli. Cyganeria Młodej Polski zasnuta oparami alkoholu wydaje się romantyczna i pełna dziwnego sensu. U mnie butelka absyntu od lat stoi na półce prawie nieruszona. Robi za ozdobę. Pić jej nie czuję potrzeby.

Wracając do mnie: kiedyś piłam kawę, ale odstawiłam. Teraz piję herbatę lub wrzątek z plasterkiem imbiru – pobudza umysł i wyobraźnię równie dobrze jak wino, z tym że bez skutków ubocznych.

*http://natemat.pl/69243,dlaczego–pisarze–pija–alkohol–to–czesc–teatru–ktory–odgrywaja–w–zyciu online 09.10.217 r.

** cyt. za: J. Parandowski, Alchemia słowa, Warszawa 1976, s. 123.

*** Tamże, s. 124.

**** Tamże, s. 125

 

Doktor literaturoznawstwa, pisarka, trenerka kreatywnego pisania. Pi­sze, bo chce… Pracuje z osobami, które chcą pisać tak, by inni chcieli to czytać.
Ciekawy artykuł? Podziel się.Facebooktwittergoogle_pluslinkedinby feather

Czy chcesz otrzymać „Miniporadnik kreatywnego pisania”? Zapisz się na mój newsletter.

 

 



Bulk email software by FreshMail










5 odpowiedzi na „Co pije pisarka?”

  • Otóż to. Ludzie przeceniają rolę używek. Wydaje im się, może odnoszę takie wrażenie, że bez używek nic nie stworzysz, bo przecież King, Dick itd. pili i pisali dużo. Ja się zastanawiam, czy były to wyjątki, inni ludzie, których umysł pracuje inaczej i po alkoholu, narkotykach lepiej czy może oni pili wtedy, kiedy nie pisali. Też możliwe, a ponieważ wiadomo, że pili, brali, to od razu wszyscy przekonani, że w trakcie pisania. Jak było naprawdę nikt nie wie.

    • Właśnie – nikt nie wie, jak to wyglądało naprawdę. Ostatecznie King walczył ze swoim alkoholizmem. Nie do końca rozumiem tę fascynację łączenia procesu twórczego z używkami.

  • To się trochę bierze z tej całej „mitologizacji procesu twórczego” – „szarak” sobie tłumaczy, że nie napisał wprawdzie jeszcze niczego, ale przynajmniej nie jest alkoholikiem. A to wszystko G prawda. Są przypadki, że komuś coś wyjdzie pod wpływem (vide Cujo Kinga), ale nie bierze się to z tego, że pili/brali, tylko że po prostu normalnie byli dobrymi rzemieślnikami słowa.

  • Niestety świat jest napędzany stereotypami. Podoba mi się, że na początku posta dałaś przykłady z literatury o pisarzach i alkoholu, to sprawiło, że wpis jest jeszcze ciekawszy. Myślę, że stereotyp pisarza alkoholika może wynikać z tego, że pisarz jako artysta jest osobą bardzo wrażliwą i nie każdy potrafi sobie z tymi emocjami radzić i wtedy sięga po kieliszek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *