Targi książki z zapachem drukarskiej farby w tle

Targi książki Niezależnej i Artystycznej NiszaTargi książki lubię i nie lubię ich równocześnie. Lubię też chodzić między stoiskami, brać do ręki poszczególne egzemplarze, przeglądać je. Na końcu lubię wrócić do domu z torbą pełną książek.

Nie lubię tłumu. Tego, że muszę wymijać innych czytelników lub stać w kolejce po autograf. Nie, to nie dla mnie. Czytaj dalej

Autorka czyta „Raj na kredyt”

Jeden z moich znajomych fotografów powiedział, że to źle wygląda, gdy autorka na zdjęciu czyta własną książkę. Nie zgadzam się z tym. Jako autorka byłam też swoją pierwszą czytelniczką. Lubię, gdy na spotkaniach autorskich oprócz dyskusji, można usłyszeć fragment książki. Dlatego też nagrywam Wam, jak czytam kolejne fragmenty swoich książek i opowiadań.

Mam nadzieję, że ta nowa seria Wam się spodoba.

Chcesz przeżyć przygodę związaną z pisaniem? Poczuć się pisarką? Poczuć jak to jest z lekkością przelewać myśli na papier? Weź udział w Wakacyjnych Warsztatach „Piszę, bo chcę”.

 

W pociągu

Fajny facet. Przystojny. Co tu dużo mówić – w moim typie. Samotny. Widać na pierwszy rzut oka. Wsiadł do mojego przedziału. Wrzucił bagaż na półkę. Usiadł przy drzwiach i zaczął udawać, że czyta gazetę.  A może nie udaje i rzeczywiście czyta. Pewnie daleka droga przed nim. To ten typ, co kupuje dziewczynie rano szczoteczkę do zębów. Tak, na pewno. Jesteśmy razem. U niego. Pracujemy. Jest fajnie. Trochę pijemy. Coś iskrzy. Zostaniesz na noc? – pyta. Czytaj dalej

Raj na kredyt – fragment

 

Miało być niebo do wynajęcia. Tak na początku sądziła. Może cudze, ale prawie jak własne. Z możliwością ustawienia mebli po swojemu. Bez zobowiązań.

Wyszedł raj na kredyt. Zmiana niby niewielka, leksykalna, a jednak tak ogromna, że odczuwalna w każdej tkance ciała. Widoczna w każdym skręcie linii papilarnych, wyrazie oczu, ust, kolorze włosów.

Raj na kredyt. Budynek. Raczej historyczny. Raczej szary. Bardziej czyjś niż jej. Może nawet nigdy nie był jej…? Czytaj dalej

Piszę, bo chcę w cztery uszy

To był maj… Nie, to był kwiecień. Warszawa przywitała mnie wiosną. Taką, która cieszy pierwszymi zielonymi liśćmi i pąkami na drzewach. Tak mnie ta wiosna zauroczyła, że przeoczyłam swój przystanek i dojazd na miejsce zajął mi nieco więcej czasu, niż mógłby.

Nie, nie zgubiłam się po drodze. Do studia, w którym czekał na mnie Borys Kozielski, dotarłam o czasie. Tak powstało nagranie do audycji „W cztery uszy”. Co więcej mam wrażenie, że mimo wiosennego rozkojarzenia, mówiłam całkiem sensownie.  Czytaj dalej

Podążając za marzeniem

podążając za marzeniemPojawia się pewnego dnia. Najpierw niewielkie. Może tak maleńkie, że nawet go nie zauważasz. Chodzi za Tobą krok w krok. Czasami wciska się do kieszeni. Wręcz idealnie czuje się w torebce pomiędzy paczką chusteczek a pomadką. Za każdym razem, gdy sięgasz po coś, pcha się pod rękę z nadzieję, że je wyjmiesz. Czasami siada Ci na ramieniu i szepcze coś do ucha.

Ono – marzenie

Na początku myślisz, że go nie słyszysz i nie widzisz. Ale ono jest. Konsekwentnie Ci towarzyszy. Nawet gdy gubisz swoją drogę. Czytaj dalej

Smacznego jajka!

Baranku Wielkanocny

Baranku Wielkanocny coś wybiegł z rozpaczy
z paskudnego kąta
z tego co po ludzku się nie udało Czytaj dalej

Jak współpracować z korektorem? (wpis gościnny)

jak współpracować z korektoremPisanie jest dużym wyzwaniem niemal dla każdego. Nawet jeśli w szkole nauczyli Cię zasad poprawności językowej, to zazwyczaj już niewiele z tego pamiętasz. Mimo to czujesz potrzebę przelewania swoich myśli na papier. I piszesz. Powieści, artykuły na blog, książki eksperckie.

Czasem jednak może paraliżować Cię strach: „Co będzie, jeśli popełnię błąd?”. Dobrze wiesz, że błędy mogą zniechęcić lub zdenerwować czytelnika, a nawet go rozjuszyć. Dlatego każdy, kto pisze, poprawia swój tekst przed publikacją.

Wiele osób samodzielnie poprawia swoje artykuły, a nawet książki. Dlaczego?

Jedni uważają, że nie stać ich na usługi korektora, inni wstydzą się wysłać teksty do specjalisty, bo „popełniają zbyt dużo błędów”. Czytaj dalej

A jeśli ktoś ukradnie mój tekst?

A jeśli ktoś ukradnie mój tekstOstatnio w grupie na Facebooku, którą prowadzę, padło pytanie: „Co zrobić, by nikt nie ukradł mojego tekstu z bloga?”. I tak od odpowiedzi do odpowiedzi potoczyła się dyskusja, czy w ogóle warto zakładać blog i publikować na nim swoje opowiadania czy artykuły. Bo przecież kradzieże tekstów się zdarzają, a z naszej szuflady nikt nam niczego nie ukradnie.

Uczestniczyłam w tej rozmowie z lekkim niedowierzaniem. Bo przecież…

…może lepiej nie wychodzić z domu, bo możemy wpaść pod samochód.

…może lepiej się nie zakochiwać, bo ktoś nam może złamać serce. Czytaj dalej

Jak nie wyceniać produktu?

Jak nie wyceniać produktu„Jestem kreatorką, najchętniej bym nie rozmawiała o pieniądzach. Niech one same wpływają na moje konto” – usłyszałam jakiś czas temu od znajomej. Obserwuję, że osoby twórcze, często mają takie podejście. Jednak od rozmów o pieniądzach nie uciekniemy. Jeśli wydajesz książkę i chcesz ją sprzedawać, musisz ją wycenić. Oczywiste, prawda? A że wycena to nie jest łatwa sprawa, poprosiłam Annę Kupisz-Cichosz, by podpowiedziała nam jak nie wyceniać produktu i jakich błędów przy wycenie się wystrzegać. Czytaj dalej